Thursday, January 4, 2007

Argentyna winem, wolowina i tangiem plynaca ;)

Tak sie szczesliwie ulozylo. Ze sprobowalem juz trzech bogactw naturalnych argentyny. Wprawdze kazdego w roznym natezeniu ale pozwala to napisac wstepna analize ;)

Tango jest wszedzie, szczegolnie w Buenos. Jest radio, ktore gra tylko piosenki tango. Jest oczywiscie dzielnica San Telmo gdzie tancza tango na ulicach i to tancza bez wzgeldu na wiek, gabaryty i kolor skory. Widzialem pokaz jednej ze szkol tanga na placu Dorrego. Tancerze w wieku mniej wiecej 60 lat, podrygujacy w rytmie tanga :)

Jezeli chodzi o wolowine to pierwszy moj strzal okazal sie chybiony. Wybralem wolowine z koscia, dobrze wypieczona. Prawie zrobilem sobie odciski przy jedzeniu. Zastanawialem sie przez chwile, czy oby przewodniki nie upiekzaja troche zycia.
Postanowilem zaryzykowac drugi raz. Tym raziem kelner doradziel mi zebym wybral wolowine bez kosci oraz to, zebym zaufal ich kucharzowi. Ze na pewno bedzie mi smakowala. No i nie pozalowalem. To byla najlepsza wolowina jaka jadlem (przynajmniej od tygodnia ;) Do tego taki kawal, ze ledwo udalo mi sie go pochlonac.
Posilek nie bylby pelny gdybym nie zamowil do tego wina. Nie napisze, ze jestem smakoszem win, ze znam sie na nich wybornie. Ale wiem co mi smakuje, a to zdecydowanie mi smakowalo. Do tego te ceny. W sklepie z winem mozna kupic butelkie od 3 pln za sztuke i to nie popularne u nas sikacze ;)

Podreczny slownik podroznika:
wolowina: bife
wolowina z koscia: asado
wolowina bez kosci: vacio albo sin hueso
dobrze wypieczone: buen cocido
dobrze wypieczone z wieszchu ale krwista w srodku: lomo
sklep z winem: vionteca
czerwone wino: vino tinto ;)

i cos z zupelnie innej beczki:
chusteczki do nosa: pañuelos

Po lekkiej chorobie wracam do formy. Choc znowu zrobilem cos, czego pewnie bede zalowal. Bardzo nieroztropnie chodzilem po plazy bez wysmarowania sie smarowidlami oraz innymi wynalazkami. Chodzilem nie cale 2h. Teraz wygladam jakby ktos wyciagnal mnie z piekarnika. Jestem caly czarwony.
Do tego dzisiejsza noc spedzam w autobusie. Jade do Puerto Madryn (obejzec pingwiny na wolnosci). Podroz bedzie trwala 16h. Mam nadzieje, ze noc minie spokojnie.

pozdrowienia z Mar del Plata

ps. Puerto Madryn polozone jest 1370 km na poludnie od Buenos Aires

3 comments:

Unknown said...

No Brat, widzę, że radzisz sobie nieźle, ale nic nie nauczyła Ci wyprawa ze mną do Trójmiasta, też nas wtedy z lekka zabarwiło na czerwono;p
powodzenia, baw się dobrze

Anonymous said...

Ania z Wawy pozdrawia:))) i baw sie dobrze i szybko nie wracaj oraz czekam na zdjecia

Unknown said...

Powodzenia Rafale.
Mam nadzieje, że moje wskazówki CI się przydały :)
Jakby co jestem cały czas pod mejlem ...
Ehhh już tęsknię za AP. ;/
Może za 2 lata ...