Przygoda, przygoda!
Dotarlem do Chiljskiego miasteczka Puerta Natales. To jest dopiero miejsce na koncu swiata. Wyglada bardzo ubogo, bardzo smutno. Obdrapane domu, zamiast chodnikow ubita ziemia. Mozna bez przesady napisac, ze turysci stanowia okolo 30%.
Do tego miasta dotarlem w celu zwiedzenie parku Torres del Paine. Jutro wyruszam na swoj pierwszy podboj Andow. Juz je widzialem na razie z oddali. Sa przepieknie monumentalne. Wierzcholki pokryte sniegiem. Jutro bede je widzial z bliska. Zapowiada sie wyprawa na 3 albo 4 noce. Choc nie wykluczone, ze gdyby byla zla pogoda zdecyduje sie na skrocenie pobytu, a gdy bedzie dobra na wydluzenie. Na szczescie nie ide sam. Bedziemy szli w dwie osoby, wiec nie ma sie co obawiac, ze cos moze sie stac. Bagaz podzielilismy sprawiedliwie pol na pol, duzo ¨niepotrzebnych¨ rzeczy zostawie w hostelu. Bo kazdy kilogram (jezeli nie gram) bedzie sie liczyl.
Co do pogody, jaka mozna przewidywac w parku na pewne jest tylko jedno.: pogoda jest NIEPRZEWIDYWALNA ;) Moze byc caly czas slonce, moze byc caly czas wiatr, moze byc caly czas deszcz, moze byc caly czas snieg. A co pewne to, ze bedzie sie czesto zmieniac.. A wiec rada ktora dostalem w hostelu, przygotuj sie na wszystko ;)
Wynajelem namiot, karimate, sprzet do gotowania, kuchenke, kupilem gaz i duzo jedzenia (w parku sa schroniska w ktorych mozna sie pozywic, ale jedzenie jest bardzo drogie, wiec lepiej zabrac je ze soba). Wody wzielem tylko 1,5 litra. Wszyscy wykorzystuja tam wode ze strumieni, rzek, ktore wyplywaja z gor. Wiec o picie, jedzenie i nocleg raczej nie ma sie co przejmowac. No chyba, ze bedzie caly czas padac i bedziemy brodzic w blocie. Na szkole przetrwania nie jestem przygotowany ;) Namiot jest lekki ale bardzo malutni. Miejmy na dzieje, ze okaze sie cieply.
pozdrowienia z Patagoni!!
ps. piszac sluchalem Buena Vista Social Club - Chan Chan

No comments:
Post a Comment