Wednesday, March 14, 2007

Mendoza, Altra Gracia i Iguzau

Dojechalem do Mendozy. Trafilem akurat na sam poczatek obchodow swieta wina. Pierwszej nocy przez miasto przejezdzaly mis regionow, ktore wchodza w sklad Mendozy. Przejezdzaly na wielkich ciezarowkach, na ktorych pokazane bylo z czego slynne sa te regiony. Kazda mis miala kolo siebie *pomocnice* (nie mniej ladne a czasami ladniejsze) ktore rzucaly w strone tlumu: winogrona, jablka, melony itp.

Ciezarowek, na ktorych oczywiscie nie zabraklo didzejow puszczajacych glosna muzyke, bylo okolo 20. Panie jezdzily po centrum, usmiechaly sie, machaly do tlumu.

Nastepnego dnia zachecony przez konika kupilem wejsciowke do amfiteatru. Wejsciowka kosztowala mnie 30 pln. Mialem watpliwosci czy jest oryginalna bo nie miala numeru miejsca. Co sie okazalo to bylo miejsce stojace ;) Na szczescie na schodach znalazlem jeszcze troche miejsca. W czasie tej imprezy wybrana zostala mis zbiorow (mis Viendimia). Grupa okolo 150 tancerzy przedstawiala historie regionu. Jak to pustynie byla stopniowo zamieniana w region, ktory slynie z produkcji win. Na koniec byl pokaz sztucznych ogni. Niezwykle udany wieczor w amfiteatrze ;)

W Mendozie mialem zamiar uczyc sie hiszpanskiego. I uczylem sie ale tylko przez 3 dni. Miedzy zajeciami jezdzilem zwiedzac okoliczne winnice. Probowac wina. Co ciekawe jedna z atrakcji okolic Mendozy gdzie znajduja sie winnice jest to, ze mozna sobie tam pojezdzic na rowerze. Rower to swietny srodek lokomocji, gdyz miedzy winnicami czasami jest 4-5 km i na rowerku mozna efektywniej sporzytkowac czas (i spalic tez kalorie z wypitego wina ;)

Jezeli chodzi o moj hiszpanski. Mialem genialnego nauczyciela, nauczylem sie wiele slowek, troche zwrotow idiomatycznych, rozmawialismy wiele. Co wazne, potrafil mi opowiedziec jak sie mowi w argentynie a jak w hiszpani. To gdybym sie tam uczyl przez 2 tygodnie to moj poziom poszybowalby znacznie do gory. A tak.. poszybowal tylko troche ;)
Acha dla zainteresowanych cena prywatnych lekcji to 30 pln za godzine.

Po ekspresowym kursie hiszpanskiego w Mendozie przenioslem sie do Cordoby. Tylko na chwile i tylko po to, zeby zobaczyc dom w, ktorym wychowywal sie Che Guevara i w ktorym teraz jest jego muzemu. Mozna tam znalezc miedzy innymi ten sam model motocykla, na ktorym Che z przyjacielem przejechali Ameryke Poludniowa.

Miasto tez jest warte zwiedzenia. Polozone miedzy zielonymi wzgorzami, z mnostwem will i zieleni w ogrodach. Do tego znajduje sie w nim zakon Jezuitow z XVw oraz klastor. W klastorze wisi mnostwo tabliczek, na ktorych sa napisane podziekowania za spelnienie modlitw, powrot do zdrowia itp.

Co do Cordoby to moge napisac tylko tyle, ze maja b. dobra wloska restauracje, gdzie mozna zjesc super paste :) Poza tym nie mialem zbyt wiele czasu na zwiedzanie, gdys}z nastepnego dnia czekala mnie podroz do Puerto Iguazu (20h w autobusie).

Puerto Iguazu od razu przypadlo mi do gustu. Moze to nie jest ladne miasto ale jest zdecydowanie inne od tego co widzialem wczesniej. Kroluje tu roslinnosc podzwrotniokowa. Palmy, wielkie drzewa o niezidentyfikowanej nazwie, wilgotnosc w granicach 90 procent i do tego przypiekajace slonce.

W okolicach Puerto Iguazu najwieksza atrakcja sa wodozpady.. Iguazu ;) Wodospady mozna zobaczyc z dwoch stron Brazylijskie i Argentynskiej. Jak dla mnie Argentynska strona zdecydowanie ciekawsza. Wiecej sciezek, park bardziej zadbany. A Wodospady.. piekne, rewelacyjne, oszalamiajace. Nad wodospadami wybralem sie na rejs lodka, zeby zobaczyc jak wygladaja wodospady z bliska. Nie spodziewalem sie, ze zobacze je az z takiego bliska. Podjechalismy pod sam wodospad. Po tej kapieli, bylem caly mokry. Na szczescie bylo b. goraco i udalo mi sie wyschnac w ciagu 1,5h.

Po stronie Brazylijskiej mozna zobaczyc wodospady z oddali. Zrobic zdjecia pocztowkowe, porozmawiac troche po portugalsku ;)
Po stronie Argentynskiej mozna zobaczyc wodospady z roznych poziomow. Z dolu, z gory, ze srodka ;)

Wczoraj w poludnie w Puerto Iguazu bylo 40 stopni, wilgotnosc 85 %. Zyc nie umierac. To jedno z tych miejsc w ktorych mozna by spedzic zycie. Wszystko toczy sie leniwie, spokojnie, nikt sie nie spieszy. Moznaby relaksowac sie popijajac tropikalnego drinka albo nianczyc gromadke dzieci ;)

Dzisiaj wyruszam dalej. Wracam do Buenos Aires podroz w autobusie bedzie trwala bagatela 18 godzin. Na szczescie mam miejsce na pietrze, tuz przy przedniej szybie wiec bede rozkoszowal sie widokami.

pozdrawiam goraco

2 comments:

Anonymous said...

Pozdrawiam ponownie. Bylam w Puerto Iguazu i nad wodospadami Iguazu po argentynskiej i brazylijskiej stronie. Bylo to dawno i nieprawda;-) a po argentynskiej stronie chodzilo sie kladkami. Podobno juz ich nie ma.
pozdrawiam kolege ania alias anmanika

Anonymous said...

kladki.. teraz sa raczej platformy, po ktorych sie chodzi, wszystko wyglada jak nowe. Co ciekawe to jest tak przygotowana, w celu ograniczenia liczby schodow, zeby niepelnosprawni na wozkach tez mogli sie poruszac
pozdrawiam serdecznie, rafal