Bienvenidos a Buenos Aires
Lot przebiegl bez najmniejszego problemu, samolot wystartowal i wyladowal o czasie (co za francuska precyzja ;)
Buenos przywitalo mnie bardzo pochmurna i parna pogoda. Na szczescie jest cieplo ponad 25 stopni.
Pierwsza rzecz rzucajaca sie w oczy od razu po wjechaniu na autostrade w strone miasta (od lotniska jest okolo 35 km) to samochody. Czasami przypominajace auto tylko tym, ze posiada czatery kola i cos w ksztalcie karoseri. Najbardziej oryginalny przypadek nie posiadal okien (nie byly otwarte tylko powybijane) karoseria byla w wielu miejscach powgniatana, a pan w samochodzie jechal z lokciem za oknem.
W Buenos przewijaja sie rozne narodowosci. Najtrudniej chyba z tlumu, ktory jest w centrum rozroznic mi argentyczykow.. jest wielu japonczykow, amerykanow, francuzow. Miedzynarodowa mieszanka. Sciagaja ich tutaj chyba przede wszystkim ceny, ktore mozna porownac z polskimi tylko o 20-30 procent nizsze
W poniedzialek z samego rana wyruszam do Mar del Plata, do najbardziej popularnego letniego kurortu nad Atlantykiem.
z noworocznymi pozdrowieniami!

1 comment:
Pomyślności w Nowym 2007 Roku i w Wielkiej Przygodzie
Post a Comment