Sunday, December 31, 2006

Bienvenidos a Buenos Aires

Lot przebiegl bez najmniejszego problemu, samolot wystartowal i wyladowal o czasie (co za francuska precyzja ;)
Buenos przywitalo mnie bardzo pochmurna i parna pogoda. Na szczescie jest cieplo ponad 25 stopni.
Pierwsza rzecz rzucajaca sie w oczy od razu po wjechaniu na autostrade w strone miasta (od lotniska jest okolo 35 km) to samochody. Czasami przypominajace auto tylko tym, ze posiada czatery kola i cos w ksztalcie karoseri. Najbardziej oryginalny przypadek nie posiadal okien (nie byly otwarte tylko powybijane) karoseria byla w wielu miejscach powgniatana, a pan w samochodzie jechal z lokciem za oknem.

W Buenos przewijaja sie rozne narodowosci. Najtrudniej chyba z tlumu, ktory jest w centrum rozroznic mi argentyczykow.. jest wielu japonczykow, amerykanow, francuzow. Miedzynarodowa mieszanka. Sciagaja ich tutaj chyba przede wszystkim ceny, ktore mozna porownac z polskimi tylko o 20-30 procent nizsze

W poniedzialek z samego rana wyruszam do Mar del Plata, do najbardziej popularnego letniego kurortu nad Atlantykiem.

z noworocznymi pozdrowieniami!

Wednesday, December 27, 2006

Warszawa-Paryż-Buenos.

Tak to już, już za chwileczkę już za momencik :)
Ten długo oczekiwany moment nastąpił.
Wylot 29 grudnia, przez Paryż do Buenos Aires (13 godzin w samolocie). W boskim Buenos spędzę tam pierwsze dwa dni, popijając argentyńskie wino i jedząc najlepszą na świecie wołowinę. Będę mieszkał w dzielnicy sławnej z barów tango, San Telmo. Zależy mi na tym, żeby jak najszybciej wyjechać z miasta i odpocząć trochę na plaży. Dlatego kolejnym moim przystankiem na drodze będzie Mar del Plata a tam już tylko słodkie lenistwo ;)
A później.. później to dalej na południe, ale o tym później ;)